Częstsze migreny w okresie okołomenopauzalnym to zjawisko typowe, wynikające nie tylko ze zmian poziomu estrogenów, ale także wielu mechanizmów, które pośrednio wpływają na funkcjonowanie układu nerwowego.
Dlaczego głowa tak boli…?
– Spadek estrogenów wpływa na regulację przekaźników nerwowych, zwłaszcza serotoniny. A ta odpowiada m.in. za modulację bólu i stabilność nastroju. Jej niższy poziom może obniżać próg bólowy i zwiększać wrażliwość na stres oraz zmęczenie – opowiada dr n. med. Konrad Gorzelnik, neurolog z Femistory Centrum Menopauzy. – Równolegle u części kobiet spada aktywność układów endogennych „naturalnych przeciwbólowych” (m.in. endorfin), co jeszcze bardziej nasila podatność na bóle głowy.
W okresie okołomenopauzalnym częściej pojawiają się także zaburzenia snu i obniżony nastrój. Bezsenność, większa drażliwość, lęk czy objawy depresyjne sprzyjają bólom napięciowym, bo prowadzą do przewlekłego zwiększenia napięcia mięśni szyi i karku oraz do tzw. centralnej nadwrażliwości na bodźce bólowe.
Istotną rolę mają również czynniki środowiskowe. Spadek energii i gorsze samopoczucie w tym okresie sprzyjają mniejszej aktywności fizycznej, nieregularnym posiłkom, odwodnieniu czy większemu spożyciu kofeiny i leków przeciwbólowych. Te pozornie drobne elementy zwiększają ryzyko przewlekłych bólów głowy.
Stabilność układu nerwowego mogą dodatkowo zaburzać choroby współistniejące, takie jak nadciśnienie tętnicze, zaburzenia tarczycy czy zaburzenia elektrolitowe.
Czy to sygnał poważnej choroby?
Wiele pacjentek niepokoi nagłe nasilenie migren lub bólów głowy, zwłaszcza gdy wcześniej dolegliwości były łagodniejsze.
– Rzeczywiście, każdą zmianę charakteru bólu należy skonsultować, szczególnie jeśli pojawiają się nowe objawy: zaburzenia świadomości, mowy, niedowłady, silne bóle wyzwalane wysiłkiem, kaszlem czy podczas stosunku seksualnego. To standardowe „czerwone flagi|, które neurolog zawsze musi ocenić – podkreśla doktor Gorzelnik.
I dodaje: – Jednak w ogromnej większości przypadków bóle te okazują się tzw. bólami pierwotnymi, czyli takimi, które nie wynikają z żadnej choroby strukturalnej mózgu. Migrena jest po prostu specyficzną cechą organizmu — u niektórych występuje, a u innych nie.
Jak wygląda leczenie migren?
Podstawy leczenia migren obejmują trzy obszary: profilaktykę, przerywanie napadów oraz ocenę czynników naczyniowych, czyli tego czy u pacjentki nie występują dodatkowe choroby zwiększające ryzyko udaru.
Przerwanie napadu migreny nie zawsze jest proste. Część osób dobrze reaguje na podstawowe leki przeciwbólowe (Aspiryna, Paracetamol, Ibuprofen). Jeśli jednak te nie pomagają, stosuje się leki typowo migrenowe — tryptany.
U części pacjentek działają świetnie, u innych umiarkowanie, a bywa i tak, że wymagane są różne kombinacje leków. Zdarza się również, że żadna z tych metod nie daje satysfakcjonującego efektu — co jest jedną z przesłanek do rozważenia leczenia profilaktycznego.
Jak zapobiegać migrenom?
W okresie okołomenopauzalnym profilaktyka bardzo często polega na stabilizacji poziomów estrogenów. – Najlepiej działa hormonalna terapia menopauzalna w wersji transdermalnej (plastry, żele), która powoduje mniejsze wahania stężenia hormonów. U części kobiet sprawdza się także dwuskładnikowa antykoncepcja przyjmowana w sposób ciągły (bez siedmiodniowych przerw) – wyjaśnia dr Gorzelnik.
U wielu pacjentek pomocna jest suplementacja magnezu, który wpływa na pracę mięśni, regulację snu i modulację przewodnictwa bólowego.
– W praktyce klinicznej często kieruję też pacjentki do fizjoterapeuty – szczególnie wtedy, gdy napięcia w obrębie szyi lub stawów skroniowo-żuchwowych nasilają występowanie migren – dodaje nasz specjalista.
Zastrzyk na ból
W farmakologii profilaktycznej ważną rolę odgrywają przeciwciała monoklonalne przeciw CGRP – białku kluczowemu w powstawaniu migreny. To skuteczna, nowoczesna terapia, jednak kosztowna. W Polsce refundowana jest jedynie u osób z bardzo częstymi migrenami (powyżej 15 dni w miesiącu). Badania pokazują, że u ponad połowy pacjentek liczba dni z migreną zmniejsza się o połowę, a u części nawet bardziej.
Botoks na migreny
Kolejną metodą o udowodnionej skuteczności w leczeniu migren przewlekłych jest toksyna botulinowa. Działa głównie poprzez zmniejszenie napięcia mięśni i wpływ na przekazywanie sygnałów bólowych w zakończeniach nerwowych. Zwykle pełen efekt terapeutyczny pojawia się po dwóch–trzech cyklach, powtarzanych co trzy miesiące. U części pacjentek po roku lub dwóch udaje się zrobić przerwę i utrzymać poprawę przez wiele miesięcy.
A może tabletki?
Profilaktyka doustna migren obejmuje kilka grup leków: niektóre leki obniżające ciśnienie, przeciwpadaczkowe oraz przeciwdepresyjne. Choć te kategorie mogą brzmieć poważnie i budzić lęk, ich stosowanie nie oznacza leczenia nadciśnienia, padaczki czy depresji — substancje te mają po prostu dodatkowe, udowodnione działanie stabilizujące układ nerwowy i zmniejszające częstotliwość migren.
– Co ważne, część z nich przynosi również efekty „uboczne”, które dla wielu pacjentek są bardzo korzystne. Przykładem jest amitryptylina, która poza redukcją migren poprawia jakość snu i zmniejsza napięciowe bóle karku. Leki przeciwpadaczkowe stabilizują pobudliwość neuronów, a niektóre leki obniżające ciśnienie wyciszają układ współczulny, zmniejszając podatność na stres – opowiada dr Gorzelnik.
Co bardzo istotne, leczenie profilaktyczne najczęściej nie jest terapią „na lata”. Zwykle trwa kilka miesięcy — często trzy–sześć, rzadziej do roku. Po tym czasie lek odstawia się stopniowo, a osiągnięta poprawa bardzo często utrzymuje się jeszcze przez wiele kolejnych miesięcy. U części osób efekt jest długotrwały i nie wymaga ponownego leczenia; u innych, jeśli po czasie migreny wrócą, terapię można powtórzyć.
– Dobrze dobrany lek potrafi zmniejszyć liczbę migren nawet o kilkadziesiąt procent, a jednocześnie poprawić sen, zmniejszyć napięcia mięśniowe lub ustabilizować wahania nastroju. Dlatego warto omówić z neurologiem, czy taka forma profilaktyki będzie dla nas odpowiednia – podkreśla dr Gorzelnik.
Gdzie jest granica między bólem głowy a migreną?
Wbrew powszechnemu przekonaniu migreny nie zawsze wyglądają „książkowo”. Mogą być jednostronne, ale u wielu osób są obustronne.
Mogą pulsować, ale czasami mają charakter stały. U części osób trwają kilka godzin, a u innych nawet dłużej. Dlatego ważniejsze od sztywnej definicji jest zrozumienie, czym migreny różnią się od bólów napięciowych.
Co zwykle wskazuje na migrenę?
Migrena to ból, który najczęściej:
* nasila się przy ruchu (np. chodzeniu, pochylaniu się, wchodzeniu po schodach), przez co wiele osób intuicyjnie unika aktywności,
* towarzyszą mu nudności, czasem wymioty,
* powoduje nadwrażliwość na światło i dźwięk,
* promieniuje w okolice oka i czoła,
* zwykle jest silniejszy i bardziej „wyłączający” z życia niż ból napięciowy.
To właśnie te objawy – szczególnie połączenie bólu głowy z nudnościami lub nadwrażliwością na światło/dźwięk – są najbardziej charakterystyczne dla migreny.
A czym jest ból napięciowy?
Bóle napięciowe są zwykle:
* bardziej „rozlane”, odczuwane jak ucisk lub „obręcz” wokół głowy,
* mniej nasilone i pozwalają normalnie funkcjonować,
* rzadko dają nudności lub nadwrażliwość na światło,
* częściej wynikają ze stresu, napięcia mięśni szyi i karku, niewyspania czy długiej pracy w jednej pozycji.
Taki ból może trwać od kilkudziesięciu minut do wielu godzin, ale jego przebieg jest łagodniejszy i mniej obezwładniający.
Czy zawsze da się jasno odróżnić migrenę od bólu napięciowego?
Niestety nie zawsze. U części osób objawy nakładają się, a sam przebieg choroby bywa mieszany. – U wielu pacjentek obserwuję sytuację, w której przez kilka dni w tygodniu występują bóle napięciowe, a raz na tydzień lub dwa pojawia się typowa migrena. To normalne i dość częste – opowiada dr Gorzelnik.
Czasem też ból napięciowy może „wyzwolić” migrenę, a migrena może zacząć się objawami przypominającymi napięcie mięśniowe. Dlatego w praktyce klinicznej rozpoznanie opiera się nie tylko na pojedynczym opisie bólu, ale na całym obrazie: częstotliwości, reakcjach na leki, dodatkowych objawach oraz kontekście hormonalnym i stresowym.
Najważniejsze: jeśli Twój ból głowy bywa silny, powracający, towarzyszą mu nudności, nadwrażliwość na światło lub dźwięk albo wyraźne pogorszenie przy ruchu – bardzo prawdopodobne, że są to migreny. I zdecydowanie warto zgłosić się do neurologa, bo można je skutecznie leczyć.